Menu

Blog OPGK

Na ziemi i pod ziemią, geodeci spółki OPGK Wrocław wytrwale pracują dla zapewnienia naszemu krajowi odpowiednich współrzędnych pomiarowych. Precyzyjnych, solidnie zastabilizowanych kamieni poligonowych można liczyć setki. Pomagają budować linie kolejowe, monitorują odchylenia w elektrowniach konwencjonalnych oraz wodnych. Wieloletnia współpraca z sektorem energetycznym zatacza coraz szersze kręgi. Geo idylla trwa. 


Pomimo zapachu palonego sprzęgła, błota oraz nieświeżej tapicerki, samochody naszych dzielnych geodetów brną przez pola i lasy w poszukiwaniu reperów zakopanych przez ich kolegów po fachu z poprzedniego pokolenia. Miejsca niegdyś będące drogami zamieniają się z czasem w dżunglę klimatu umiarkowanego, rozkwitającą bujnością kolców jerzyn i mikroskopijnymi parzydełkami pokrzyw. Koryta rzek potrafią zmienić się nie do poznania, rozszerzając się do rozmiarów jezior, kiedy ich linię brzegową pożerają bezlitosne koparki głębinowe.

Linie kolejowe tak popularne, że przyciągają nawet producentów z Hollywood, miejscami są już ledwie widoczne. Wiadukty przy odrobinie szczęścia dostają swoje drugie życie jako garaże na traktory. Te bardziej zapomniane konstrukcje, powoli popadają w ruinę gubiąc swoje kamienne elementy.

Mieszkańcy bardziej zapomnianych przez rząd regionów z nieskrywanym szczęściem witają geodetów, licząc na nową drogę, kanalizację czy oświetlenie. Daremnie. Z ciężkim sercem geodeci wyjawiają straszliwą prawdę, tłumacząc czym jest osnowa wysokościowa, którą właśnie projektują. Dają jednak dalszą nadzieję, wszak osnowa jest potrzebna do budowy drogi. Tą małą cegiełką, podsycają marzenia mieszkańców, przybliżając w minimalnym, ale jednak, stopniu ich potrzeby. 

Chronią nas przed powodziami i tworzą piękne miejsca rekreacyjne. Ich majestat budzi grozę, co jest całkowicie uzasadnionym odczuciem. Nieprzebrane tony materiału skalnego, betonu oraz stali chronią położone niżej tereny przed nieokiełznaną siłą rzeki, tak zazwyczaj spokojnej. Niewielkie pęknięcie, minimalny ruch tego kolosa może sprawić, że z obrońcy wnet zmieni się w szaleńczego spustoszyciela niosąc zagładę pobliskim terenom. Z chirurgiczną precyzją, nasi geodeci monitorują osiadanie zapory, odkształcenia jej konstrukcji, aby  w porę zapobiec tragedii. Wynagrodzeniem ich znoju są wspaniałe widoki, uwiecznione za pomocą cyfrowego aparatu do wykonywania fotografii.

Fot. Adrian Kuc

Wrocław jak każde miasto posiada swoją mniej znaną część podziemną. Zarówno w kwestiach społecznych, jak również dosłownie podziemną. Zakopana jest niezliczona ilość rur, przewodów, bunkrów. W pewnych specyficznych lokalizacjach pod ziemią mogą znajdować się nawet złote pociągi, lotniska oraz bomby powojenne. Te nadal używane wymagają okresowego dostępu, takiego aby był łatwy ale zarazem nie zbyt łatwy. Oraz wymagana jest dość duża wytrzymałość pokryw takich miejsc. Wrocław może się poszczycić sporą gamą pokryw urządzeń podziemnych, do których powstał nawet katalog. Z pewnością zapadła Ci w pamięć pokrywa z napisem "Węgierska Górka", tak popularna w krainie hydrantów.

Niezwykły reper

Prawdziwymi szczęśliwcami okazali się geodeci z zespołu, który odnalazł niezwykły reper osnowy wysokościowej, o magicznym numerze 667. Cóż sprawia, że jest to numer wyjątkowy pozostawiam dociekliwości czytelników. Reper zakorzeniony jest swoim żeliwnym świdrem niczym swoistą kotwicą historii, której to początek dla niego stanowi rok 1949. W świetle tego odkrycia, moralne naszych zespołów poszybowało pod same niebiosa.